Menu

poniedziałek, 21 sierpnia 2017

21- joga na stres i relaks


Kolejnym sposobem na relaks jest joga. Jakiś czas temu uczęszczałam na zajęcia raz w tygodniu ponieważ były organizowane za darmo w mojej miejscowości. Z początku to była tylko ciekawość i chęć sprawdzenia czy to coś co przypadnie mi do gustu. Po pierwszych zajęciach pomyślałam, że w życiu nie zrobię tzw. deski czy nie dotknę głową do kolan, ale z czasem szło mi coraz lepiej i zaczęło mi się bardzo podobać. Po jodze czułam się świetnie, a przede wszystkim bardzo lekko. Było mi niezmiernie żal kiedy zajęcia się skończyły, a na te organizowane w pobliskim mieście najzwyczajniej nie było mnie stać. Muszę jednak zwrócić waszą uwagę, że samodzielne ćwiczenie jogi w domu w niczym nie przypomina ćwiczeń na Sali z grupą. Przede wszystkim dlatego, że jogin w razie jakichkolwiek trudności pomaga nam utrzymać pozycję albo poprawi jeśli robimy coś nieprawidłowo, co najważniejsze uchroni nas przed zrobieniem sobie krzywdy. Mimo wszystko w polecam wam filmik powyżej. Ćwiczenia nie są wymagające, relaksują i być może przekonają was do zapisania się na prawdziwe zajęcia.
Share:

niedziela, 20 sierpnia 2017

20- coś szybkiego i pysznego!

Kochani! Wybaczcie, ale wczoraj wieczorem nie czułam się najlepiej, ale zanim do tego doszło zdążyła jeszcze przygotować posiłek, który może być traktowany jako forma relaksu. Być może moje danie nie należy do najzdrowszych, ale jest bardzo pyszne.
Do przygotowania potrzebujemy:
Jedną dużą pierś kurczaka (lub dwie małe)
Pół opakowania makarony penne (pióra)
3-4 marchewki
Śmietanka 18% (małe opakowanie)
Sól i pieprz do smaku
Olej do smażenia
Pierś z kurczaka myjemy i kroimy w średniej wielości kostkę, odkładamy na talerzyk i solimy lub dodajemy maggi (jeśli ktoś lubi- ja na przykład bardzo). Kurczaka odstawiamy do lodówki na jakieś 20-30 min. W międzyczasie wstawiamy wodę na makaron, po czym bierzemy się za tarcie marchewek na grubych oczkach tarki. 

Kiedy makaron ugotuje nam się w osolonej wodzie, odcedzamy go i pozostawiamy do wystudzenia.
  Wyciągamy dużą patelnie i rozgrzewamy na niej 3 łyżki oleju, następnie na patelnię przekładamy kurczaka (jeśli był zamoczony w maggi należy ją wcześniej odcedzić) i smażymy na małym ogniu.
  Kiedy kurczak już się usmaży dodajemy na patelnię marchewkę i podlewamy całość odrobiną wody tak, aby marchew mogła się lekko ugotować i zmięknąć. Całość co jakiś czas mieszamy. Jeśli marchewka jest już miękka dolewamy do całości śmietankę i dodajemy pieprzu.   
 Całość naturalnie ponownie mieszamy. Na sam koniec dodajemy makaron i wszystko mieszamy! Jak widzicie przepis nie jest trudny, a czasami może stać się szybkim pomysłem na obiad kiedy nic innego nie przechodzi nam do głowy. Samczego!
Share:

piątek, 18 sierpnia 2017

19- maseczka węglowa

Ci którzy obserwują mojego Instagrama (@tarsylia_d) doskonale wiedzą o czym będzie dzisiejszy wpis. Dzisiaj znowu robimy coś dla siebie i tym czymś jest maseczka, a właściwie pasta węglowa od firmy Bielenda. Ten produkt możemy potraktować jako pastę myjącą, peeling albo maseczkę matującą. Używam jej raz w tygodniu i zazwyczaj jestem przerażona swoim diabelskim wizerunkiem w lustrze po jej nałożeniu. „Wytrzymuję” w niej jakieś 15 min po czym wszystko zmywam wykonując przy tym jeszcze drobny peeling całej twarzy. Mam cerę mieszaną ze skłonnością to przetłuszczania się, ale mam wrażenie, że gdybym stosowała tę pastę codziennie moja skóra uległaby przesuszeniu albo co gorsza podrażnieniu. Przyznaję, że nawet ją lubię, ale niestety nie wszystkie produkty od Bielendy mi odpowiadają. Zdecydowanie nie polecam dwufazowego płynu do demakijażu oczu. Mimo, że mam już go od jakiegoś czasu wciąż podrażnia moje oczy i nie do końca zmywa wodoodporny makijaż. Skusiłam się na niego po przeczytaniu pozytywnych opinii na Istagramie. Cóż nie zawsze należy kierować się opinią innych. Przetestowałam na własnej skórze i teraz wiem, że to nie dla mnie.  


Share:

czwartek, 17 sierpnia 2017

18- gorąca kąpiel!

Pora na przyjemność numer cztery, czyli kąpiel z bąbelkami! Chyba nie ma nic przyjemniejszego niż ciepła woda, pachnące płyny czy sole. W kąpieli możemy zapomnieć o wszystkich troskach i problemach życia codziennego. Oczywiście nie tylko bąbelki się liczą, możemy ubarwić sobie czas spędzony w łazience świecami, muzyką, a nawet lampką wina. Ważne żeby to był czas tylko dla nas samych? Być może są wśród nas fanki gorących lub zimnych pryszniców, które ujędrniają skórę? Też jestem jak najbardziej za, chodzi o to żeby spędzić czas na przyjemności i mieć chwilę dla siebie.
Share:

środa, 16 sierpnia 2017

17- muzycznie

Jak być może zauważyliście ostatnio nie czuję się najlepiej, dlatego też wymyśliłam listę rzeczy, które robię codziennie dla własnej przyjemności i relaksu. Dzisiaj mamy dzień trzeci czyli słuchanie muzyki relaksacyjnej. W moim przypadku jest to muzyka klasyczna, którą uwielbiam od najmłodszych lat. Na moim iPhone oczywiście w większości znajdziecie muzykę rozrywkową, ale klasyka to coś co zostawiam na specjalne okazje. Wy możecie wybrać dowolne utwory, chodzi o to żeby się na chwilę wyłączyć i wsłuchać w ulubione dźwięki.
Share:

wtorek, 15 sierpnia 2017

16- relaks poprzez śmiech!


Na mojej liście przyjemnością numer dwa jest obejrzenie kabaretu. Może być jeden skecz lub cały program. Dla siebie wybrałam cały program zatytułowany „Savoir vivre” mojego ulubionego kabaretu Hrabi. Tak się składa, że miałam kiedyś okazję zobaczyć ten kabaret na żywo i nawet porozmawiać z panią Joanną Kołaczkowską, która dla mnie jest królową humoru i satyry. Niezapomniane przeżycie! Powyżej zamieszczam skecz, który po prostu musicie zobaczyć.
Share:

15- tym razem trochę inaczej!

Mimo, że nie jestem do końca pewna czy ktokolwiek zagląda na mój blog odczuwam potrzebę podzielenia się z wami nowymi informacjami. Po ostatnich wydarzeniach moje odliczanie znacznie się skróci. Podjęłam decyzję o skróceniu swojej męki. Tak będzie lepiej dla mnie i dla mojego zdrowia. Wiem, że życie nie należy do najłatwiejszych, ale to wcale nie znaczy, że zawsze musimy zgadzać się na złe traktowanie prawda? Niektórzy mogą potraktować to jako ucieczkę, ale mając na szali swoje nerwy i zdrowie lub marne grosze i złe traktowanie to wybieram to pierwsze. Moja ostatnia wizyta w szpitalu dała mi do myślenia i sprawiła, że podjęłam ostateczną decyzję.
Co jeszcze u mnie? No cóż przez prawie pięć dni nie miałam Internetu dlatego też nie mogłam publikować nowych postów, ale za to sporządziłam swoją listę codziennych przyjemności, które sprawią, że się zrelaksuję i trochę rozerwę. Być może ktoś z was zainspiruje się moimi umilaczami i stworzy własną listę na cały miesiąc?
Zaczęłam od czytania książki, której nie mogę skończyć ze względu na brak czasu i siły chodzi o „Zaprojektuj swój styl” Rachel Roy. Jest lekka i przyjemna, czyli taka która pozwala się maksymalnie zrelaksować, a przy okazji dowiedzieć się czegoś na temat tworzenia własnego stylu. Autorka na swoim przykładzie opowiada w jaki sposób tworzyła swój własny styl, co ją inspirowało i w jaki sposób osiągnęła sukces w biznesie mody. Rachel mówi nam, w czym będziemy wyglądać dobrze i to bez wielkich nakładów finansowych. Co najbardziej urzekło mnie w tej książce? To, że autorka jest święcie przekonana o tym, że skoro jej się udało to nam też! Budujące? Oczywiście!
Share:

Blog Archive

Szukaj na tym blogu

Obsługiwane przez usługę Blogger.

Moja lista blogów

O mnie

Jeśli chcesz napisz maila.

Copyright © Projekt 167 | Powered by Blogger

Design by Anders Norén | Blogger Theme by NewBloggerThemes.com